Problemy z kompem

Najpierw zaczął mi się pieprzyć WindowXP (wieszanie się, błędy po wyjściu z hibernacji...), następnie kolejny Windows spieprzył mi MBR'a (chyba), potem okazało się że żadna z wersji Windows (XP, Vista, 7) nie widzi mi partycji, więc mbr'a nie mogłem naprawić. Z rym widzeniem partycji to było dziwne, bo XP nawet po podaniu sterowników ich nie widział, a Vista/7 widział albo widział z problemami w trybach AHCI oraz No-Raid, a przecież AHCI jest chyba najbardziej problematyczny. Przy XP'ku doszły jeszcze stare problemy z instalacją sterowników tylko ze stacji dyskietek (obłęd!).
Pierwsza dobra rzecz po tym, która mi się przytrafiła, to chwilowa przesiadka na OSX'a (tyle, że iBook jako stacjonarny jest jednak już za wolny) a po nim instalacja Linuxa. Linux bez problemu zobaczył dyski, nie wymagał dodatkowych sterowników do SATA, po prostu się zainstalował.
Heh... i by się skończyło, gdybym nie stracił (dzień później) partycji z filmami (DV) z kamery :(
Na dodatek przed chwilą skasowała mi się ta wiadomość! Na szczęście Blogger robi co chwilę kopię.
I sobie myślę po tym wszystkim: pierdolić to wszystko!. Pierdolić tego Windowsa, pierdolić te filmy. Włączę sobie za chwilę jakiś film, otworze Fortunkę a pana B.G. będę w tym czasie mieć głęboko pod sobą.
Tego wszystkiego przynajmniej jest jeden pozytywny aspekt. Jeszcze bardziej się utwierdziłem w przekonaniu, że przesiadka na OSX będzie najlepszym wyborem w moim życiu! :)